Skip to main content

Z początku pojawia się niechęć do wspólnych posiłków, patrzenia w oczy, wpuszczania do pokoju. Nastolatek się izoluje, ale inaczej niż wcześniej. Otoczenie, rodzice, szkoła przestają być dla niego punktem odniesienia: on się nie kłóci, on unika; nie walczy, ale schodzi z drogi – bo zmierza gdzie indziej. 

fot.: Shine_Photos, źródło: www.unsplash.com

Raz zapalony skręt jest doświadczeniem, które się wspomina, ale nie buduje na nim życiorysu. Chęć sięgnięcia po amfetaminę i dopalacze na ogół mijają po pierwszym razie, kiedy już wiadomo, jak ryzykowna jest to sprawa… 

Taką obserwację przedstawia w podcaście EduAkcji Robert Rejniak, psychoterapeuta i terapeuta uzależnień, i dodaje: często to nie substancje psychoaktywne odpowiadają za zmiany nastroju, drażliwość czy potrzebę autonomii. To wszystko jest „zwykłym” objawem dorastania. 

Niepokojący mur w zachowaniu nastolatka

Kiedy zatem pojawia się problem? Gdy pojawia się granica. Zaś autonomia z normalnej potrzeby zamienia się w mur, którym dziecko wyraźnie grodzi się od domowego życia i dzielonych w nim autentycznych wartości. Trudno za ten mur zajrzeć, bo wtedy nastolatek jest już poza domowymi sprawami i w innej racjonalności. Jest kimś obcym, ponieważ znalazł dla siebie nowe cele i zobowiązania. Jak to się stało?

Symptomy uzależnienia dziecka

Nim przejdziemy do spraw głębszych i podstawowych, popatrzmy na symptomy, które pokażą nam, że coś jest nie tak. Na te cegiełki muru, który – przez brak bliskości i zainteresowania życiem nastolatka – pomagamy budować. 

Z początku pojawia się niechęć do wspólnych posiłków, patrzenia w oczy, wpuszczania do pokoju. Nastolatek się izoluje, ale inaczej niż wcześniej. Otoczenie, rodzice i szkoła przestają być dla niego punktem odniesienia: on się nie kłóci, on unika; nie walczy, ale schodzi z drogi – bo zmierza gdzie indziej. Mentalnie odchodzi z domu. 

Drugim znakiem ostrzegawczym będą nowi znajomi. Znikają gdzieś sprawdzeni koledzy i koleżanki, pojawiają się nowi – niby kolega ze starszej klasy, ktoś z bloku obok, kogo nie chce zaprosić do domu. Nigdy nie mamy pewności, kto naprawdę pojawił się w życiu naszego nastolatka, a jest dla niego tak absorbujący.

I trzecia rzecz – kamuflaż. Jest na to wiele pomysłów. Nasz nastolatek pali kadzidełko w pokoju, by ukryć dziwny słodkawy zapach; zapuszcza krople do oczu (w sieci można nawet znaleźć porady, które krople wybrać), by ukryć, że jest pod wpływem narkotyków, a nieobecności w szkole tłumaczy nagłymi bólami. Grę iluzji czasem obnażają szczegóły – a to lufka do palenia, a to woreczek strunowy z resztkami ziół czy białymi proszkiem, czy bardziej widoczne akcesoria do palenia marihuany, jak poręczny młynek do mielenia suszu, fajka wodna, naszywki manifestujące stosunek do konopi.

Chcesz zgłębić temat? Obejrzyj podcast EduAkcji

I nagle okazuje się, że nastolatek ma poważny problem… z narkotykami

Nie wiadomo, kiedy pokój dziecka zamienił się w „norę”, jego pot nabrał nowego zapachu, zmieniła się też cała fizyczność nastolatka. Po powrotach do domu obserwujemy napady obżarstwa, tak zwane „gastrofazy”, mowa wtedy bywa bełkotliwa, śmieszy każde słowo.

To początki, bo chwilę później pojawia się abnegacja. Jeśli „upalił się” w ubraniu – śpi – używając slangowego języka – „w opakowaniu”. Czasem po stymulantach (amfetaminie, meta-amfetaminie) nagle zabiera się za sprzątanie całego pokoju o trzeciej w nocy i wszystkich budzi wycie odkurzacza. Pojawia się szczękościsk, „wykręcona morda”, jak slangowo mówi się na ten objaw.

W tej fazie – objawy mogą się różnić w zależności od zażywanych środków – fizyczność nastolatka można uogólnić do wychudzenia, zmian na cerze, chorobliwie błyszczących oczu, „szczurkowatości”, jak czasem się sami opisują.

Część z naszych podopiecznych źródło substancji psychoaktywnych znajdzie w domowej apteczce, zwłaszcza jeśli w domu mieszkają starsze pokolenia. Będzie to relanium, nasen, klonazepam, inne benzodiazepiny, co oznacza, że powoli będzie uszczuplać się ich stan i na to powinniśmy zwrócić uwagę.

Możliwe, że z czasem zaczną ginąć przedmioty w domu, pojawią się tłumaczenia, że “zgubiło się telefon”, brakowało pieniędzy na bilet. Wszystko te „zguby” mogą być „dowodami” uzależnienia. A wtedy stoimy przed problemem w pełnym wymiarze.

Mur obcości jest tak wysoki, że przestajemy się przez niego widzieć. 

Pigułka wiedzy

Zachowanie nastolatków ma swoją specyfikę i nie każdy kontakt z narkotykami prowadzi do uzależnienia. Czujni powinniśmy być wtedy, gdy w życiu nastolatka pojawia się dystans emocjonalny, nowe absorbujące znajomości i zachowania kamuflujące.

To początki uzależnienia, które z czasem staje się bardziej destrukcyjne. Aby zatrzymać uzależnianie opiekunowie dziecka i nastolatek muszą wrócić do rozmowy o wspólnych wartościach i tym, co ich emocjonalnie łączy.

Jak przerwać nałóg? Znaleźć drogę powrotną

Problem z narkotykami, ów mur, który nas oddziela od dziecka, jest sprawą nie tylko dziecka, ale wszystkich domowników oraz systemu szkolnego. Próba wyciągnięcia młodego człowieka z samotności oznacza powolną pracę przy rozbiórce tego więzienia. Co nas powinno kierować przy podjęciu tej pracy? 

Padło wcześniej słowo o wspólnych i autentycznych wartościach. Robert Rejniak w naszym podcaście odwołał się do nich tylko raz, ale bardzo wymownie i znacząco. Tak sobie wyobrażam dwóch przekrzykujących się przez ścianę ludzi. A jednak coś sprawia, że chcą się dogadać, wrócić do siebie. Krzyczą, a więc jest coś, co sprawia, że chcą być słyszani i zrozumiani. Tego warto szukać, tam zaczyna się droga powrotna.

Satysfakcja naprawienia czegoś we własnym świecie – zawsze przecież jest się częścią tego, co się kocha – jest nie do opisania.

Zainspirowany podcastem, do którego oglądania gorąco zachęca, napisał:
Wojciech Albiński, redaktor bloga EduAkcji.
Masz uwagi, komentarze? Super. Zostaw je na dole strony.
Albo napisz maila: w.albinski@edu-akcja.pl

Oceń, jak ciekawy był artykuł

Podziel się ze znajomymi

Skomentuj artykuł