Skip to main content

„Jeśli przychodzi do mnie pięcio- czy sześciolatek, to ja go nazywam starym dzieckiem. Bo sukces logopedy zależy od wieku, kiedy dziecko przychodzi na terapię” – mówi Dagmara Śmiałkowska, logopeda i założycielka Fundacji Terapii Mowy.

fot.: Ben White, źródło: www.unsplash.com

Szybkość rozpoczęcia terapii to jedno z trzech najważniejszych przykazań, które powtarza rodzicom dzieci z problemami mowy terapeutka Dagmara Śmiałkowska. Oto one. Po pierwsze: musicie obserwować dziecko i przyjść do logopedy od razu, gdy  macie jakieś obawy. Każdy rok opóźnienia to niepowetowane straty. Po drugie: musicie dbać o to, by terapia była systematyczna i stała. Dopiero wtedy przynosi efekty. Po trzecie: terapia jest pracą wspólną terapeuty oraz rodziców, którzy nie powinni jej zaniedbywać.

Zdumiewające efekty terapii mowy

I po tak nieprzyjemnym wstępie mówiącym o ciężkiej pracy, pojawia się pocieszenie. Praca nad mową przynosi efekty, a samej Dagmarze Śmiałkowskiej, doświadczonej terapeutce, zdarzyło się doprowadzić dzieci nie tylko do pełnego rozwoju mowy, ale nawet w efekcie tego do cofnięcia orzeczeń o kształceniu specjalnym. Co oznacza, że wiele dzieci z dysfunkcjami da się nauczyć mówić.

Skąd biorą się problemy z mową u dzieci? Ograniczajmy ekrany!

Dagmara Śmiałkowska wspomina, że dzieci z problemami mowy jest w społeczeństwie coraz więcej. Wiele z nich ma autyzm, wiele syndrom Aspergera, część boryka się ze sprzężeniami tych chorób z Zespołem Downa, ale do części tych problemów – i to znacznej – doprowadzamy my, opiekunowie. Ci w domu – rodzice, ci obok – babcie i dziadkowie czy nawet ci w przedszkolu. Dlaczego? Bo pozwalamy na zbyt duży kontakt z ekranami.

Podczas oglądania bajek wysiłek komunikacyjny dziecka praktycznie nie istnieje. Śledzenie tak szybko zmieniających się kolorów, dźwięków, szybkiej akcji w tym wieku, nie pozostawia miejsca ani czasu na refleksję czy odczytanie przekazu (takich bajek jest coraz więcej). Dlatego ograniczajmy ekrany.

Chcesz zgłębić temat?

Obejrzyj nasz podcast!

Kiedy do logopedy?

Każdy rok życia dziecka ma swoje progi rozwojowe. Każde dziecko co roku powinno więcej umieć, stąd bilanse pediatryczne, które to śledzą. I tu Dagmara Śmiałkowska nauczona doświadczeniem uprzedza, że czasem starsi pediatrzy potrafią uśpić naszą czujność. A powinna się ona pojawić na przykład wtedy, gdy dziecko po roku życia jeszcze nie mówi pierwszego słowa, bo jak twierdzi lekarz np. “chłopcy zawsze mówią później” – to sygnał, że coś jest nie tak.

Po pierwszym roku życia dziecko powinno mówić “mama, tata, pić, jeść” – nawet w formie “am, piciu”. To już jest komunikacja. Po drugim roku życia dziecko powinno układać już zdania. “Daj bułę, chcę siku, nie lubię Ani”. Zdania z czasem powinny się rozwijać. W tym wieku jeszcze nie chodzi o poprawnie wymawiane głoski, ale o szansę na budowanie kontaktu ze światem.

Jeśli pracujemy w przedszkolu, zwróćmy uwagę rodzicom, gdy dziecko nie bawi się razem z innymi, tylko samotnie w kąciku nie dążąc do wspólnej zabawy. Maluchy bywają szczere i okrutne wobec siebie i wykluczają niemówiących z zabaw. Takie zachowanie powinno być przede wszystkim sygnałem do opiekunów.

Warunki powodzenia terapii logopedycznej? 

  • Zaczynamy wcześnie.
  • Pracujemy regularnie. W domu też. 
  • Terapeuta i rodzice działają razem.  

Ćwiczenia mowy dziecka, nawet bez diagnozy

Obecnie diagnozujemy coraz młodsze dzieci. Bywa jednak, że na ostateczną diagnozę trzeba poczekać: alalia, afazja, autyzm – te nazwy przychodzą później. Dobrze jednak, by dziecko miało wsparcie w jak najmłodszym wieku. Wczesna praca z niemówiącym dzieckiem zmienia jego los.

Mamy na to wpływ, działajmy.

Zainspirowany podcastem, do którego oglądania gorąco zachęca, napisał:
Wojciech Albiński, redaktor bloga EduAkcji.
Masz uwagi, komentarze? Super. Zostaw je na dole strony.
Albo napisz maila: w.albinski@edu-akcja.pl

Oceń, jak ciekawy był artykuł

Niech skorzystają też inni

Skomentuj artykuł